Przywództwo wymaga elastyczności i indywidualnego podejścia. Ken Blanchard, światowej klasy autorytet w dziedzinie zarządzania zakładał, że poziom zaangażowania i kompetencji pracownika zmienia się z czasem. W zależności od tego, na jakim etapie rozwoju znajduje się podopieczny, stosujemy podejście bardziej wspierające lub bardziej dyrektywne. Na opracowanej przez niego czteroskładnikowej matrycy przywództwa sytuacyjnego przedstawione zostały cztery odmienne style zarządzania - instruowanie, sprzedawanie, coaching, monitorowanie. Same nazwy niewiele mówią, ale kryje się za nimi naprawdę przemyślana koncepcja, która zmieniła sposób myślenia tysięcy managerów.
Podobne zdanie na ten temat miała Elizabeth Kubler Ross, która badała indywidualne reakcje człowieka na zmiany. Gdyby nanieść przywództwo na jej krzywą wprowadzania zmian można zauważyć, że na różnych etapach będziemy potrzebować zupełnie innego podejścia.
Jedni będą potrzebować naprowadzania, drugim musimy pomóc zrozumieć, inni wymagają już tylko wsparcia i zachęty, Ci najbardziej zaangażowani chcą, abyśmy tylko torowali i ułatwiali im drogę. To zupełnie inne strategie postępowania z ludźmi. Menedżer stosujący zarządzanie sytuacyjne wg Blancharda nie musi być wszechwiedzący, lecz rozwijać w sobie umiejętności dobrego obserwowania pracowników, oceny ich poziomu zaangażowania i motywacji i być otwartym na dialog z pracownikiem. Dzięki metodzie Blancharda kadra zarządzająca może nauczyć się stosować adekwatnego do sytuacji stylu zarządzania.
Rozwijając kompetencje przywódcze, koncentrujemy się na otwartym dialogu w rozmowie z pracownikiem na rzecz realizacji wspólnych celów, zwiększenia komfortu pracy oraz rozwoju komunikacji pomiędzy przełożonymi a ich pracownikami.